Washington, D.C.

Każdy w swoim życiu musi przeżyć chociaż jeden fatalny dzień. Taki, w którym wszystko idzie źle, a Wy czujecie, że lada moment opuści...



Każdy w swoim życiu musi przeżyć chociaż jeden fatalny dzień. Taki, w którym wszystko idzie źle, a Wy czujecie, że lada moment opuścicie ten świat, porażeni piorunem, który ześlą na Was niebiosa. Nie mieliście jeszcze takiego? Gwarantuję, że wszystko przed Wami. Ja mój przeżyłam w Waszyngtonie i to właśnie tam Was dziś zabiorę!

Ja i mój organizm średnio się dogadujemy, jeśli o terminy i wyczucie czasu chodzi.  Ja swoje, on swoje. Ja chcę chorować, on ani się zakatarzy. Chcę zwiedzać świat, on woli zafundować mi nieznośną gorączkę i katastrofalny ból gardła – tak po krótce malował się mój stan zdrowotny podczas pobytu w stolicy USA.  I chyba tylko dzięki mojej determinacji do zwiedzania i upartości nie położyłam się pod drzewem, czekając na bolesną śmierć.

Zanotujcie to sobie tłustym drukiem – nigdy w  życiu nie jedźcie do Waszyngtonu w środku lata. Chyba, że chcecie wiedzieć jak czują się spacerujący po australijskich pustyniach Aborygeni. Waszyngton w lecie to ognie piekielne, brak tlenu, a ludzie wyglądają i zachowują się jak skwierczący na patelni bekon. Ja oczywiście nie uwzględniłam tego szalenie ważnego aspektu i pierwszy raz czułam, jakbym topiła się niczym kostka lodu. Nie pozwoliłam jednak by jakiś szalejący klimat pokrzyżował mi plany i popędziłam zwiedzać to cudo!


Dystrykt Kolumbii (czyli formalna nazwa Waszyngtonu) jest przepięknym miejscem. Czystym, zadbanym i zielonym (co odróżnia go od wielu amerykańskich miast). Od razu widać, że ktoś mocno postarał się, by amerykanie mieli czym pochwalić się na arenie międzynarodowej. Ich stolica robi ogromne wrażenie!

Pierwszym i kompletnie obowiązkowym punktem każdego turysty powinien być Pomnik Waszyngtona, czyli biały obelisk na cześć prezydentury George’a Washingtona. Pomnik otoczony jest masą amerykańskich flag (pierwsze zdjęcie) i był kiedyś najwyższą budowlą na świecie (ale potem Gustave Eiffel postanowił pobudować „żelazną damę” i całą świetność szlag trafił). Na sam szczyt budowli można nawet wjechać, ale kolejki są tak kolosalne, że nieliczni odważają się na ten krok.


Widoki spod pomnika są jednak zjawiskowe!



Najpiękniejszy jednak jest chyba Kapitol Stanów Zjednoczonych, czyli siedziba Kongresu i kolejny z obowiązkowych punktów turystycznych! Kapitol jest neoklasyczną budowlą, która w towarzystwie światła słonecznego i swego wodnego odbicia wygląda jak wyjęta z pocztówki!




Widoki z Kapitolu są jeszcze piękniejsze :)



Gorąc doskwierał nam straszliwie, więc po raz kolejny okazało się, że klimatyzacja potrafi być ostatnią deską ratunku. Udałyśmy się więc do National Gallery of Art i choć czas nas gonił, udało nam się przebiec przez całe muzeum. Jest tak zasobne w eksponaty, że korytarze stały się prawdziwym labiryntem, w którym bardzo łatwo się zgubić. Czasem można jednak znaleźć takie cuda…


Galeria Sztuki jest naprawdę spektakularna i choć to jedyne muzeum, które udało mi się w Waszyngtonie odwiedzić, myślę, że cała reszta jest porównywalnie niesamowita. Ja niestety nie miałam okazji się przekonać, bo w stolicy Stanów byłam zaledwie jeden dzień, ale zamierzam kiedyś nadrobić zaległości! Najlepiej wiosną, gdy temperatura już trochę spadnie, a miasto zarumieni się od różowych kwiatów drzew wiśniowych :)

No więc mamy piekielny upał i mnie umierającą na ból gardła. Zdarzają się też momenty halucynacji, bo przecież czym byłoby zwiedzanie bez monstrualnej gorączki? Zapytacie – czy może być jeszcze gorzej? Oczywiście! Przecież pojechałam tam głównie po to by pomachać Obamie zza bramy i opowiedzieć mu kilka dobrych żartów, które słyszałam na jego temat – Biały Dom był więc obowiązkiem. Pech chciał, że akurat w jeden jedyny dzień mojego życia, w którym udało mi się odwiedzić stolicę ukochanego państwa, rozpętała się wielka afera, której przyczyna do tej pory jest mi nieznana. Nic nie mogłam jednak poradzić na szalejącą wokół policję, jeżdżącą na sygnale i odpychającą turystów w kierunku jak najdalszym od Białego Domu. Ulice zamknięto, wszyscy dostali kategoryczny zakaz zbliżania się (rozważałam nawet jakieś szalone manewry, ale kiedy przypomniałam sobie o broni i paralizatorach zrobiło mi się jeszcze bardziej gorąco i pokornie stanęłam w oddali). Tak więc kultową rezydencję Obamy oglądałam z odległości tak dużej, że obraz niemal mi się rozmazywał (tak, nadal twierdzę, że nie potrzebuję okularów; tak, wiem, że nie mam racji), ale dzięki Bogu za zoom w aparacie! To jedyne, co udało mi się uwiecznić.



A teraz coś, co każdy fan „Nocy w Muzeum” powinien kojarzyć – czyli wielki pomnik prezydenta Abrahama Lincolna. Do mnie, jak na złość, nie chciał przemówić, ale dam sobie rękę uciąć, że puścił do mnie oczko! Pomnik jest oblegany przez cały dzień. Przed mauzoleum zawsze czekają na swoją kolej  tłumy turystów, stojących w kolejce po zdjęcie z Lincolnem.




Poza tym, po Waszyngtonie po prostu warto pospacerować z przewodnikiem w dłoni. W okolicy roi się od parków i pomników ważnych osobistości oraz tych upamiętniających ofiary wojen lub poległych weteranów.








„Wolność nie jest za darmo” – ten pomnik zapadł mi najbardziej w pamięci. I pozostawię to bez słowa, bo wciąż nie mogę wyrazić tego, co zbiera mi się w głowie, gdy widzę ten zwrot. Utkwił mi w pamięci i codziennie przypomina, żebym nie brała własnej wolności za coś pewnego i oczywistego, bo ktoś kiedyś oddał za nią swoje życie.

No i tylko zobaczcie jak poważnie się zrobiło! Zostawię Was więc z chwilą refleksji i tymi nieziemskimi widokami :)  

You Might Also Like

63 komentarze

  1. Troszkę duży ten obelisk. Napiszę nawet, że przeogromny (czerwona linia się nie pojawia, więc takie wyrażenie istnieje). Aż przypomniała mi się wrocławska iglica, choć pewnie jest sporo niższa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może odrobinę wyższy... Choć, szczerze mówiąc, nie pamiętam tej iglicy wrocławskiej. A byłam tam tak niedawno!

      Usuń
  2. Wolność nie jest za darmo... Mysle, ze pomimo całej zawiści ;))), w moim zgniłym serduszku i nieustannego kompleksu prowincjusza, ktory patrzy na Stany, jak dzieciak z nosem przyklejonym do szyby, teraz z duma moge powiedziec - wiemy! My przede wszystkim. Ale rusza... Nie da sie inaczej!
    Widze moja Droga, ze nie tylko mi dzis patetycznie (u mnie na blogu Herbert - czyli grubo). A poza tym - wspaniałe sie ogłada, jeszxze wspaniałej czyta- i rozumiem...tez bym pojechała na taka wycieczkę nawet ... no nie wiem... W ataku ślepej kiszki :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o tym samym myślę - my akurat walkę o wolność rozumiemy jak nikt. I gdy tak codziennie jadę przez Warszawę i sobie myślę, że ktoś kiedyś umarł, żeby z tego zrównanego z ziemią miasta coś jeszcze zostało... to serduszko jakoś się wdzięcznością napełnia :)
      Determinacja do zwiedzania potrafi zdziałać cuda!

      Usuń
  3. powiem Ci że ja też się ze swoim organizmem nie dogaduję ;) piękne zdjecia, z postu na post coraz bardziej zazdroszczę Ci że byłaś tam i widziałaś wszystko na własne oczy ;) http://creamshine.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam z niecierpliwością, aż zawrzemy jakąś ugodę, bo wykończymy się nawzajem :P Dziękuję! :)

      Usuń
  4. przepiękne zdjęcia!
    obserwujemy?

    mylife-tasia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękne zdjęcia, kiedyś na pewno się tam wybiorę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam ten stan, mój organizm działa jak chce.
    Widoki piękne, zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Warszawa to miasto dużych możliwości ale i zagrożeń, cieszę się że znam już kilka wspaniałych osób z tego miasta, mimo że jeszcze tam nie byłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Stolica USA byłą dla mnie zawsze takim oziębłym oraz tajemniczym miastem, chyba przez to architekturę i liczne teorie spiskowe, na temat tego miasta. Jednym słowem prawdziwa megalomania, amerykanie mimo swojej młodej historii mają czym się pochwalić - piękne architektoniczne dzieła. I te refleksyjne słowa „Wolność nie jest za darmo” pokazują że świat walcząc o nią zmuszony jest poświęcać pewne wartości na rzecz wolności.
    Same państwo amerykańskie jest dla mnie symbolem wolności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, w zasadzie przedstawia się ją w mediach raczej ozięble, ale na żywo miło zaskakuje :)
      Nawet po części taką oazą dla wszystkich, którzy poszukują "lepszego jutra" :)

      Usuń
  9. Gdybym była już w Stanach wolałabym czas poświęcić na zwiedzanie Nowego Jorku :) Waszyngton jakoś tak mnie do siebie nie przyciąga. Ale zawsze myślałam, że jest klimat chłodniejszy, nie miałam pojęcia, że tam mają tak gorące lata :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak tam pięknie, naprawdę podziwiam Cię za determinację, bo pewnie ja położyłabym się pod drzewem i czekała na śmierć tak jak powiedziałaś, bardzo mi się podoba pierwsze zdjęcia, lecz miejsce jak najbardziej magiczne ! ;3
    MÓJ BLOG, zapraszam gorąco! ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już człowiek jest na miejscu to szkoda mu marnować czasu na chorowanie! :)

      Usuń
  11. Jakoś mnie nie ciągnie w to miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapamiętam, aby nie lecieć do tego miasta w lecie, chociaż nie miałam pojęcie, że jest tam taki skwar! Śliczne zdjęcia, Washington to niesamowicie piękne miejsce na Ziemi :)
    http://larysa-de-villiers.blogspot.com [klik]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też to bardzo zdziwiło :) Dziękuję!

      Usuń
  13. Skorzystam z twojej rady. Wiesz myślę,że Lincoln nie przemówił,bo zabrakło mu śliny w ustach przez ten upał ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ech, choroby znosiłoby się o wiele lepiej, gdyby nie pojawiały się one w najmniej odpowiednich momentach... Szkoda trochę spotkania z Obamą, ale cóż- jego strata! Facet przegapił jedyną w życiu okazję usłyszenia paru świetnych żartów na swój temat. Grunt, że przynajmniej z Lincolnem udało Ci się zaprzyjaźnić :D A co do tego cytatu... Jest tak prosty w brzmieniu i tak głęboki w znaczeniu, że to aż ujmujące! I do tego raczej nie są to słowa, które można drukować na koszulkach. Wydaje mi się, że nie miałyby już aż tak mocnego znaczenia, gdyby pomnik stał w innym państwie. To zdanie jest w pewien sposób nieodłącznie związane ze Stanami i trafnie podsumowuje całą ich historię. Niesamowite.

    Pozdrawiam,

    Sio

    filizanki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech żałuje, bo znam kilka naprawdę dobrych, a że słynie z niesamowitego dystansu do własnej osoby, mogłabym go nimi rozbawić :P
      Myślę, że pomnik u nas by się sprawdził... Ale inne kraje rzeczywiście nie mają aż tak bogatej historii :)
      To jest chyba nawet slogan amerykańskiej armii :)

      Usuń
  15. Dlaczego dopiero teraz natrafiłam na tego bloga? Ok, już już tutaj zostaję i czekam na więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. chce się tam być i zostać ach i och :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurcze, Waszyngton nigdy nie kojarzył mi się z tak ciepłym miastem ;)
    Widoki faktycznie nieziemskie, ciekawe co się to stało w Białym Domu. Zazdroszczę ci wytrwałości haha :D
    Nie myślisz żeby nawiązać współpracę z jakimś magazynem? Robisz piękne zdjęcia!
    Napis faktycznie daje do myślenia :)
    Zapraszam! zuzu-zuzannaxx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja? Współpraca z magazynem? A któż to by chciał z takim laikiem pracować? Oczywiście bardzo chętnie, ale gdzież mi tam do pracy w magazynie! :)

      Usuń
  18. Fajnie byłoby zobaczyć to wszystko na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Blogi podróżnicze wyzwalają we mnie chęć podróżowania w opisywane miejsca praktycznie za każdym razem. Świetnie opisałaś stolicę Stanów i świetne zdjęcia. Zdjęcie Białego Domu wcale nie jest takie złe. Ma swój urok i mi się podoba :) A pomnik Lincolna wygląda, jakby był zrobiony w programie 3D.
    Coraz bardziej sięzakochuję w tym kraju. Nie sądziłem, że pomniki będa mi się tak podobać, zwłaszcza na samych zdjęciach. Te ostatnie chciałbym w ogródku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Nie sądzisz, że za duże na ogródek, haha? I dosyć katastroficzne - pomnik Weteranów z Wietnamu, dosyć dramatyczny motyw jak na ogródek :P

      Usuń
  20. Zazdroszczę Ci bardzo tego wyjazdu <3 Sama chętnie bym się teraz spakowała i tam była :D
    Zapraszam: http://idezrobicbudyn.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również z chęcią bym się spakowała i uciekła trochę od tego wiosennego deszczu :P

      Usuń
  21. Te wszystkie widoki są magiczne :):)

    OdpowiedzUsuń
  22. W pierwszej kolejności Stany kojarzą mi się oczywiście z Nowym Jorkiem, więc bardzo fajnie, że zaczęłaś od innych miejsc, spokojnie można by z Tobą układać plan podróży :) A stan, który opisałaś znam doskonale z własnego doświadczenia, bo nie wiem jak to się dzieje, ale mój organizm chyba nie lubi podróżować, bo zazwyczaj na kilka dni przed wyjazdem łapie mnie jakieś wstrętne zwalające z nóg przeziębienie. Ale co to dla nas! Szkoda stracić nawet jeden dzień wyjazdu! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stany są tak różnorodne, że warto zobaczyć wszystko - nawet to, co nie jest oblegane przez turystów :)

      Usuń
  23. Ale przepiękne zdjęcia, wow! A do tej Galerii Sztuki to z chęcią bym się wybrała :). Czekam zatem na relację z NY, bo to jedno z moich niezrealizowanych (jeszcze) marzeń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinna się pojawić jeszcze w tym miesiącu :)

      Usuń
  24. A myślałam, że pomnik Lincoolna był tylko taki na potrzeby filmu :D Fajnie, że istnieje naprawdę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej prawdziwy i jak najbardziej ogromny :P

      Usuń
  25. I natychmiast kojarzy mi się to wszystko z "House of cards" - być tam - marzenie!

    OdpowiedzUsuń
  26. Dobra! Oszczędzam za wycieczkę do USA :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja również oszczędzam na trzecią część :P

      Usuń
  27. Bardzo fajny blog :) Będę tu zaglądać !

    OdpowiedzUsuń
  28. Boooże, ja chcę tam być też! :(

    OdpowiedzUsuń
  29. Nooo trzeba przyznać, że Kapitol i te zielone ogrody robią mega wrażenie! z chęcią zobaczyłabym je na żywo, choć pewnie nigdy nie będzie mi dane :/ ale jeśli już, to po Twoim opisie ludzie smażących się jak bekon na petelni, będę z całą pewnością pamiętać, by nie wybierać się tam latem :) hehe

    Kochana, czy mogłabym Cię prosić o kliknięcie w baner Sheinside, po prawej str. bloga oraz w linki w poście? z góry bardzo dziękuję i jeśli będę mogła odwdzięczyć się tym samym, to pisz :)
    Miłego dnia :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie mów nigdy! Ja nie wierzyłam, że ten wyjazd dojdzie do skutku, ale jednak udało mi się zobaczyć wszystko co pragnęłam :) Trzeba w siebie trochę uwierzyć!

      Usuń

  30. Kiedyś tam pojadę :)
    Ale nie w lecie- dzięki za ostrzezenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam wiosnę, bo słyszałam, że jest przepięknie!

      Usuń
  31. Dziś to mnie gardło boli, więc czytając Twój wpis wczułam się w sytuację. :P
    Masz rację, Kapitol jest najpiękniejszy, chociaż obelisk też mi się podoba. :) Szkoda, że trafiłaś akurat na jakąś aferę, ale jak pech to na całego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Mi od zawsze przyświeca szczęście, haha. Ale przynajmniej nigdy nie zapomnę tego wyjazdu :P

      Usuń
  32. No i to się nazywa stolica! Ładne czyste miasto aż chce się zwiedzać: ) na Twoim miejscu też bym to chciała zobaczyć na własne oczy, choćbym miała łazić z gorączką i aparatem; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyste rzeczywiście - i to bardzo. Z przyjemnością się zwiedza :)

      Usuń
  33. nie ma to chorować w upał! też mi się to zdarzyło, bardzo dziwne i niewdzięczne przeżycie :) relacja przednia, a mnie bardzo ciągnie w tamte strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się to zdarza za każdym razem, jak zmieniam klimat. Przypadłość idealna na podróże!

      Usuń
  34. kurcze, faktycznie na zdjęciach widać, że wszystko jest takie czyste, zadbane! :)

    OdpowiedzUsuń
  35. USA zna się tylko z filmów, a trzeba pokonać ocean, żeby się do nich dostać. Zadowolę się, póki co, samymi zdjęciami. Może kiedyś pojawi się szansa znalezienia się dokładnie tam, skąd pochodzą fotki. ;)

    OdpowiedzUsuń

Flickr Images