Jak szukać uśmiechu w codzienności?

    W dzisiejszych czasach jak po grudzie idzie utrzymanie nieprzerwanej radości. Zdobycze technologiczne ostatnich dekad umożliwiają na...

  
W dzisiejszych czasach jak po grudzie idzie utrzymanie nieprzerwanej radości. Zdobycze technologiczne ostatnich dekad umożliwiają nam przekazywanie negatywnych wiadomości w mgnieniu oka.  Nawet jeśli wielokrotnie służą one również jako środek przekazu optymistycznych i szlachetnych dokonań członków naszego społeczeństwa, z jakiegoś powodu to te niekorzystne poczynania mają większy wpływ na naszą subiektywną ocenę świata. Jako ludzie, mamy również wrodzoną zdolność do przejaskrawiania własnych niepowodzeń, a otoczeni niebosiężnymi oczekiwaniami społeczeństwa, gubimy świadomość tego, że życie toczy się ponad tym wszystkim, co bezsensownie zajmuje nasze myśli każdego dnia. Złączywszy wszystkie te ogniwa w jedną całość, częstokroć tkwimy we wszechogarniającej beznadziei.
Wierzę w kreowanie własnej rzeczywistości i pielęgnowanie radości, pomimo życiowych okoliczności. Naprawdę jesteśmy w stanie stworzyć życie, którego pragniemy i cieszę się, że zrozumiałam tę banalną prawdę już jakiś czas temu. Dzięki temu ośmieliłam się na kreowanie swojego szczęśliwego biogramu w oparciu o własne warunki. Choć wciąż nieśmiało odkrywam swoje szczęśliwe miejsce w rzeczywistości i jestem świadoma rozległości tego procesu, już dziś chciałabym dzielić się tym, czego zdążyłam nauczyć się na tej wspaniałej drodze.
Bardzo często zadajecie mi pytania o moją „pozytywność”, ale ja nie do końca lubię wydźwięk tego słowa. Kojarzy mi się z przesadnym entuzjazmem i zagłuszaniem nieco mniej radosnego położenia, które pojawia się w życiu każdego człowieka. W moim życiu jest po prostu dużo uśmiechu i dobrej energii, z której czerpię i daję czerpać innym. Ona trwa nieprzerwanie, gdzieś ponad faktami i wydarzeniami, które wpływają na każdy dzień indywidualnie. Jak ją znalazłam? Chodźcie, pokażę Wam!

Poniżej opracowałam kilka fundamentalnych reguł, którymi staram się kierować każdego dnia. Stanowią one moją dzienną praktykę od niemal dwóch lat, umożliwiając mi pracę nad własnym charakterem i pesymistycznym postrzeganiem świata. Mam nadzieję, że przydadzą się także Tobie!


Codzienne praktykowanie wdzięczności

Praktyka wdzięczności jest jednym z najbardziej efektywnych ćwiczeń, które wprowadziłam do swojej codzienności. Z początku jego banalność skutecznie mnie zniechęcała, ale w ostateczności zdecydowałam się na pierwszą próbę. Szczerze mówiąc, pierwsze dni nie przyniosły zbyt wielkiej zmiany w kwestii postrzegania codzienności. Zmiany zaczęłam zauważać dopiero po pewnym czasie, kiedy kontynuowana praktyka zamieniła się w nawyk. Jestem przekonana, że wdzięczność ma sens tylko wtedy, gdy działa w naszym sercu i umyśle nieustannie. Nie da się jej wymusić, ani udawać. Wdzięczność jest wdzięcznością tylko wtedy, jeśli jest szczera. Inaczej nie przynosi żadnych efektów.
Dlatego pierwsze chwile trwania w tej praktyce mogą wydawać się niedorzeczne i bezsensowne, choć to właśnie dzięki nim jesteśmy w stanie przyzwyczaić nasz umysł do permanentnego zwracania uwagi na codzienne dobrodziejstwa. Kiedy podświadomie zaczniemy traktować tę czynność jako część naszej codzienności, będziemy powracać do niej w sposób naturalny wiele razy w ciągu dnia.
Żeby jednak osiągnąć zadowalające efekty, musimy wyzbyć się sceptycyzmu, który skutecznie uniemożliwia szczere podejście do tego tematu i wyzwolenie w sobie prawdziwego uczucia wdzięczności.

Jak to zrobić?
Zaczęłabym od zwykłych, krótkich list rzeczy, za które jesteście wdzięczni każdego dnia. Możecie je spisać lub wypowiedzieć w myślach każdego poranka. Stopniowo możecie dodawać do swojej praktyki także wieczorne listy wdzięczności. Jestem pewna, że jeśli szczerze wykonacie to zadanie, wdzięczność zacznie stawać się nawykiem i przypominać o sobie w przypadkowych częściach dnia, pozwalając Wam dostrzec więcej, niż widzieliście wcześniej. Ja lubię również dodawać do mojej praktyki listy wdzięczności podczas samotnych spacerów oraz krótkie dziękczynienie w myślach przed zjedzonym posiłkiem.
Kultywowanie tego zwyczaju zmieniło moją codzienność w diametralny sposób i nauczyło mnie doceniać wszystko, czego doświadczam w swoim życiu – zarówno dobre, jak i złe strony mojej codzienności, które w równym stopniu kształtują moją osobowość. Jakkolwiek wyświechtanie brzmi ten slogan, wdzięczność naprawdę zmienia życie.

Wdzięczność otwiera pełnię życia. Sprawia, że to, co mamy, wystarcza. Zamienia opór w akceptację, chaos w porządek, konfuzję w klarowność. Może zamienić posiłek w ucztę, mieszkanie w dom, obcego w przyjaciela. Wdzięczność nadaje sens przeszłości, przynosi pokój dzisiaj i tworzy wizję jutra -  Melody Beattie

Narzekaniu wstęp wzbroniony

Narzekanie natomiast jest nawykiem, którego każdy powinien unikać jak ognia. Przedstawia nam przejaskrawiony, pesymistyczny obraz rzeczywistości, pogłębiając rozdrażnienie i poczucie, że nic nie idzie po naszej myśli. Ponadto stawia nas przed krzywym wyobrażeniem o rzeczywistości, w której nic nie da się już zmienić na lepsze, powodując naszą bierność w kwestiach, które powinniśmy zmieniać wspólnymi siłami.
Bardzo długo zmagałam się z tym punktem, dlatego, że w przeszłości naprawdę intensywnie narzekałam (do tego stopnia, że zaczęto zwracać mi na to uwagę). To nigdy nie niesie za sobą nic dobrego, jest przyczyną przesadnego użalania się nad sobą, krytycyzmu i zniechęca innych ludzi do przebywania w naszym towarzystwie. Żadna szczęśliwa osoba nie lubi towarzystwa osób wciąż lamentujących nad własnym losem. Wiem to z autopsji – zarówno osoby, która rozdrażniała innych swoim narzekaniem, jak i osoby nienarzekającej, którą jestem dziś. Będąc po drugiej stronie muru, dziś naprawdę ciężko mi znieść towarzystwo osób marudnych i narzekających. To bardzo pejorartywna cecha charakteru.

            Jak to zrobić?
Przede wszystkim – po porostu przestać narzekać. Jeśli trzeba, ugryźć się w język i po prostu powstrzymać się przed mówieniem ponurych, pesymistycznych rzeczy. Solidną pomocą w tej kwestii może być również wcześniej przeze mnie opisana praktyka wdzięczności. Ponadto, w związku z tym, że osoby, w których otoczeniu przebywamy najczęściej, mają na naszą osobowość bardzo duży wpływ, powinniśmy zważać na intensywność tej cechy wśród osób bliskich i w miarę możliwości, starać się przebywać w towarzystwie osób narzekających jak najmniej. Jeśli jednak u osób nam najbliższych cecha ta jest bardzo aktywna, nie bójmy się zwrócić im uwagi. Jeśli jednak sami nie będą chcieli podjąć pracy nad tą cechą, możemy poprosić, by w naszym towarzystwie powstrzymywali się od tego typu zachowania.  

Często tylko krytykujemy, zapominając, że stanowimy część świata, na który narzekamy (...) To tak, jakbyśmy stali przed czarnym murem i skarżyli się, że taki ponury, jednocześnie trzymając w dłoniach pędzel i puszkę białej farby. Nie wystarczy jej na pomalowanie całej powierzchni, ale możemy pomalować choćby część. I jeśli każdy zdobędzie się na taki wysiłek, mur w końcu zostanie pomalowany w całości. - Jaume Sanllorente

Akceptuj wszystkie uczucia i słabości

Praca nad dostrzeganiem dobrodziejstw każdego dnia i powstrzymywanie się od narzekania, nie jest jednak równoznaczne z odrzuceniem „negatywnych” uczuć i emocji. Błędem, który bardzo długo popełniałam, był brak akceptacji dla uczuć i emocji spoza ich pozytywnej gamy. Dziś wiem, że akceptacja własnych emocji, odczuć i słabości jest  fundamentem dla życia w zgodzie w samym sobą.
Życie jest szaloną przygodą, która czasem niesie za sobą również dużo cierpienia, lęku i zmagań. Odrzucanie uczucia smutku, złości, lęku i wymaganie od siebie nieustannego uśmiechu jest po prostu niemożliwe i niezdrowe. Powinniśmy pozwolić sobie na godne i świadome przeżywanie własnych uczuć. Obecność smutku wcale nie musi być równoznaczna z brakiem radości. Wierzę i czuję, że nawet przy udziale niesprzyjających okoliczności, człowiek może cieszyć się z życia i tego, co nadal posiada. Jednakże, by osiągnąć ten stan, nie możemy potępiać siebie za odczuwanie zwykłych, ludzkich uczuć, które nie zawsze są tymi pozytywnymi.
Ta sama kwestia dotyczy słabości. Każdy z nas je posiada, a mimo to nieustannie próbujemy się ich zaprzeć. Jestem zwolenniczką ciągłej pracy nad sobą, nad swoim charakterem i zachowaniem, dbania o to, by nasze słabości nie wyrządzały krzywdy ani nam, ani innym ludziom. Uważam jednak, że efektywna praca nad sobą może nastąpić dopiero wtedy, gdy ośmielimy się zaakceptować możliwość występowania pewnych braków i słabości w naszej osobowości. Jeśli zaakceptujemy ich obecność, będziemy mogli je poznać i odpowiednio nad nimi pracować.

            Jak to zrobić?
Postarajmy się mieć dla siebie dużo miłości i uważności. Pozwólmy sobie na przeżywanie wszelkich emocji, uważając jednak, by nie dać się im skonsumować. Rozważajmy nad istotą swoich emocji, odczuć, badajmy ich pochodzenie i to, co za sobą niosą. Wgłębiając się w nie, jesteśmy w stanie odnaleźć właściwe rozwiązanie. Dla przykładu – poczucie winy może pokazać Ci, że żyjesz według oczekiwań pewnej kategorii osób i potencjalnie możesz posiadać w swoim otoczeniu toksycznych ludzi, wyzwalających w Tobie takie odczucia; zazdrość może pokazać Ci, że niewystarczająco wierzysz w siebie i negatywnie oceniasz ludzi, myśląc, że nie stać Cię na to samo, czego oni dokonują, bądź posiadają; zawziętość lub rozgoryczenie mogą wskazać na wciąż żywioną urazę do siebie lub kogoś innego.
Zaakceptuj również obecność swoich słabości. Miej dla siebie dużo wybaczenia i dawaj sobie szansę każdego, nowego dnia. Nie musisz się zgadzać na to, by konkretne słabości były w twoim życiu obecne przez cały czas, ale powinieneś zdawać sobie sprawę, że nie musisz i nie dasz rady być kimś idealnym. Jako ludzie jesteśmy podatni na różnego rodzaju słabości, uzależnienia, powtarzające się błędy. Czasem akceptacja ich obecności może być motywacją do ich zmiany. Nie bójmy się także prosić o pomoc, jeśli z własnymi słabościami nie jesteśmy w stanie poradzić sobie sami.     

Moc bowiem w słabości się doskonali – 2 Kor 12:9

*** 
Ci z nas, którym udało się wydostać z ciemności i zobaczyć świat rozciągający się poza nią, powinni o tym opowiedzieć. Z naszego punktu widzenia każdy dzień życia wydaje się prawdziwym cudem. Czy nastąpiła u mnie remisja? Kto wie? Przebudziłam się do życia i nie zamierzam znów zasypiać. Gdybym mogła cofnąć czas, zrobiłabym to samo. Zrobiłabym wszystko co w mojej mocy, żeby wycisnąć z mojego ciała więcej życia. O życie warto walczyć – Regina Brett
*** 


Kochani! Wielu z Was oczekiwało tego artykułu, ale nie spodziewałam się, że jego objętość będzie aż tak potężna. Nie potrafię nie przykładać się do projektów, w które wkładam serce, dlatego nie będę redagować i skracać tego tekstu. Miałam jednak w zamyśle podzielenie się jeszcze kilkoma „zasadami”, więc jeśli tylko będziecie zainteresowani tą tematyką, dajcie mi znać, a pojawi się część druga! :)
Niezależnie od tego, jak wiele osób to przeczyta, mam nadzieję, że pomoże choć jednej. Jeśli tak się stanie, było warto, a ja będę najszczęśliwsza na świecie!
Ściskam Was mocno!


You Might Also Like

39 komentarze

  1. wspaniały, piękny artykuł z mnóstwem dobrych wskazówek! a zamieszczone cytaty bardzo mnie poruszyły :) cudownej nocy, dobranoc :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem więc super-szczęśliwa! Dziękuję za poświęcenie czasu na jego przeczytanie =) buziaki! xx

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie czekam na tą książkę ;-) <3 brawo, świetny tekst (jak zawsze) !! <3 a kiedy post z jakimiś Twoimi zdjęciami? bo po prostu je uwielbiam <3 <3 i się nie mogę napatrzeć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, mam nadzieję, że kiedyś uda mi się taką wydać! Sporo pracy jeszcze przede mną, ale od czego są marzenia? :) Dziękuję Ci bardzo! :)
      Co do postu z moimi zdjęciami - kurcze, ja ogromnie nie lubię siebie na zdjęciach i raczej nie chadzam na sesje zdjęciowe... Też nigdy nie miałam zamiaru, by ten blog stał się blogiem modowym, więc ciężko wyobrazić mi sobie tutaj moje własne zdjęcia w większym wymiarze :) Ale kto wie? Może się przekonam i pojawi się coś z Barcelony? Jedzie ze mną między innymi moja przyjaciółka, która jest fotografem, więc może coś razem stworzymy :)

      Usuń
  4. Jesteś niesamowita. Czekam na część drugą, a już od dziś zacznę wprowadzać te punkty do swojego dnia. Nigdy nawet o tym nie pomyślałam, że tak pozornie proste rzeczy, mogą dać tyle dobrego.
    PS Cuuudowne to zdjęcie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim wypadku będę pracować nad częścią drugą! :) Mam nadzieję, że cudownie odmienią Twoją codzienność :) Przesyłam najcieplejsze uściski. Dziękuję! <3

      Usuń
  5. Po pierwsze: uwielbiam prawdziwość i piękno tego zdjęcia! Wyglądasz tam oszałamiająco!
    A co do treści... Już przywykłam do tego, że przez Twoje słowa zapominam o tym, jak poprawnie się wysławiać. Mogłabym czytać Cię bez końca! Dlatego też z niecierpliwością czekam na kontynuację tekstu :) Gdy chodzi o mnie... cóż. Święta racja, sprawdzona przeze mnie pierwsza praktyka rzeczywiście działa cuda - jestem zatem na dobrej drodze do pełni szczęścia (prawda?) Druga część również się zgadza, jednak mam problem z ostatnim elementem - najtrudniej wykorzenić mi ten perfekcjonizm, który zabiera mi tak wiele z radości każdego dnia. Ale nie poddaję się! Wierzę, że kiedyś wreszcie to zwalczę :)
    Dobrze, że jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, Karolina! Zawsze rozpływam się prze Twoich komentarzach. Największe "dziękuję!" jakie jestem w stanie tylko z siebie wykrzesać leci do Ciebie :)
      Oczywiście, że jesteś na wspaniałej drodze. I jak najmocniej tylko mogę trzymam za Ciebie kciuki, bo zasługujesz na masę szczęścia w swoim życiu! :)
      Całuję. Dziękuję! <3

      Usuń
  6. Narzekanie to jest stereotyp tak zakorzeniony w naszym kraju, że ciężko się tego pozbyć z otoczenia i siebie. Ja ostatnio sama zauważam swoją zbyt wielką skłonność do narzekania i zaczęło mi to przeszkadzać, mimo, że jeszcze nikt nie zaczął mi tego wypominać. Mimo próby kontroli, ciężko to zmienić, bo łatwiej znajdować błędy w innych niż w sobie samym... Ale staram się i kontroluje (jak tylko mi się przypomina ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, jak każdego złego nawyku, tak i narzekania ciężko się pozbyć, ale to nie oznacza, że nie można tego zrobić - jestem na to idealnym przykładem :) Brawo za chęć zmian, samo w sobie to już bardzo dużo! :)

      Usuń
  7. Witaj! :)
    Dobrnęłam do końca wpisu (bardzo lubię czytać takie dłuższe teksty).
    Niezwykle mądre i ważne rzeczy piszesz. Ja, mimo że temat uważności nie jest mi obcy, czasem zapominam o tych duchowych "energetykach", czyli świadomym dostrzeganiu dobra w życiu i byciu za nie wdzięcznym. Po Twoim wpisie nabrałam większej motywacji do zrobienia takich list wdzięczności. Za jakiś czas z pewnością wejdzie to w krew. ;)
    To może na początek - dziękuję Ci za wpis, za poświęcony czas i energię w jego napisanie. Dużo dobrych myśli zabieram stąd.

    Serdeczności Klaudia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak miło mi to słyszeć. Mam wielką nadzieję, że wdzięczność zagości i u Ciebie na stałe, dodając Twojej codzienności szerokiego uśmiechu! :)
      Ściskam!

      Usuń
  8. Już nie mogę doczekać się drugiej części !! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Również staram się szukać uśmiechu w codzienności, jednak nie zawsze mi to wychodzi. Napotkałam się już na niejeden poradnik, ale wiem też, że żeby te "magiczne rady" zadziałały, trzeba włożyć sporo pracy. Tobie świetnie to wychodzi, trzymam kciuki za dalsze sukcesy w tym zakresie.

    Od jakiegoś czasu śledzę Cię na snapie i szczerze podziwiam za Twój optymizm i uśmiech każdego dnia. Przypomniało mi się, jak kiedyś mówiłaś (mam nadzieję, że z nikim Cię nie pomyliłam w tym momencie), że pozytywne nastawienie kojarzy Ci się trochę z oszukiwaniem siebie. Bo jak to tak mówić sobie, że jest dobrze, kiedy tak na prawdę nie jest? Mam z tym problem, często na siłę próbuję walczyć o uśmiech, bo gdzieś w środku coś mnie gryzie.. i wtedy jest to właśnie takie wymuszone, często się poddaję i po prostu "smutam". Ludzie mają mnie za sztywniaczkę, często przybitą, bez poczucia humoru itd.. trochę boli.

    Co do narzekania - zgadzam się! Kiedyś potrafiłam narzekać na co popadnie, nie wiedząc jaki ma to wpływ na mnie i na innych. Na szczęście kolega zwrócił mi kiedyś uwagę, chyba trochę półżartem, jednak dopiero wtedy zdałam sobie z tego sprawę. Teraz staram się ugryźć w język, a jeśli mi się wymknie, to zaraz się pilnuję! Poza tym narzekanie uzależnia - powiesz jedno zdanie i automatycznie chce się wyrzucić z siebie więcej. Tak samo zauważyłam wpływ innych narzekaczy na mnie.. łatwo się zarazić, a nie zawsze można takich osób unikać - i wtedy trzeba z tym walczyć w środku siebie.

    I powiem Ci, że artykuł nie jest aż tak obszerny, czuję niedosyt! :) Oczywiście wszystko ładnie napisane, ale czekam już kolejną część, jestem ciekawa Twoich kolejnych "zasad". Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to byłam ja - dokładnie mówiłam, że drażni mnie słowo "pozytywne" :) I wiesz, może zamiast marnować energię na wymuszanie uśmiechu, który kończy się poddawaniem i "smutaniem", warto po prostu uśmiechać się, gdy masz ochotę i popłakać, gdy tak nie jest? Nie trzymać tego w sobie <3
      Odnośnie narzekania - całkowita racja! Jest potwornie uzależniające :)

      Dziękuję za tak pięknie długi komentarz i miłe słowa! Ściskam! <3

      Usuń
  10. Co? Ani mi nie myśl o skracaniu tekstów! Dziękuję za to, co napisałaś. Staram się być wdzięczna i zawsze dziękować za to, co mam, ale chyba największy problem mam z ostatnim punktem - czasem trudno mi zaakceptować moje niedoskonałości i ułomności, ale wciąż się tego uczę.
    Mimo, że tak rzadko piszesz na blogu, to zawsze wynoszę coś z Twoich przemyśleń. Fajnie, że jesteś w tych internetach :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff, na szczęście! :)
      Jestem najgorszą blogerką na świecie, jeśli chodzi o systematyczność, haha. Ale bardzo się cieszę, że mogę tu dla Was pisać! :)

      Usuń
  11. dziękuję z całego serducha za ten artykuł i z niecierpliwością czekam na kolejne! ;)
    objętością się nie martw, jeśli komuś zależy to przeczyta, to co robisz po prostu warto doceniać! bo jesteś światłem dla wielu zagubionych, często ponurych osób, które szukają go by ich życie stało się jaśniejsze, pełne uśmiechu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, kochana! Wiesz jak mnie zawstydzić :) Dziękuję!

      Usuń
  12. Najważniejsze to zaakceptować życie jakim jest! Docenić to co się ma i dążyć do realizacji marzeń. obrać sobie cel i towarzyszy życia. Dopuścić do siebie emocje i zacząć naprawdę żyć :) Wdzięczność odgrywa tu dużą rolę, więc wypisałam sobie na kartce 10 rzeczy, za które jestem wdzięczna :) i czytam ją codziennie i dopisuję kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! :) I cudowny pomysł z listą <3

      Usuń
  13. chciałam się odnieść do tekstu, ale kompletnie zauroczyło mnie Twoje zdjęcie, idealnie pasuje do wpisu:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Od jakiegoś czasu prowadzę dziennik, w którym staram się w miarę regularnie zapisywać to, za co jestem wdzięczna. Tworzę też jakieś listy, plany, co zamierzam zrobić, a jeśli mam jakiś problem, to rozważam od razu jak można go bezboleśnie rozwiązać. To sprawia, że jest znacznie łatwiej i lepiej. Niedawno byłam mistrzynią w narzekaniu i nie dostrzeganiu tego co dobre i pozytywne, wszędzie potrafiłam się doszukać negatywnego aspektu, ale najwyższa pora aby to zmienić, w końcu wiem jak to denerwuje drugiego człowieka, no i nam samym także nie służy. Warto być szczęśliwym, to świetne uczucie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam dzienniki, świetny detoks dla duszy :) Trzymam kciuki za zmiany! <3

      Usuń
  15. Ja muszę koniecznie popracować nad swoim narzekaniem... bo ostatnio łapię się na tym, ze coraz bardziej narzekam! A to straszne! Jeszcze zrobi się ze mnie jakieś zgryźliwe babsko! :(

    OdpowiedzUsuń
  16. świetny post, mnóstwo refleksji i przemyśleń ze sobą niesie! pięknego wieczoru :) :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetnym pomysłem jest dziennik wdzięczności. Np 10 rzeczy dziennie za które jesteśmy wdzięczni. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetne rady! U mnie to wszystko wiąże się z celebrowaniem codzienności. Nawet, jeśli trudno mi cieszyć się z chwili, gdy zmęczona odkrywam, że odbywa się kolejny protest metra, ale na pewno doceniam te chwile, które dedykuję sobie i bliskim. Czasem drobne nawyki mogą kompletnie odmienić naszą rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Och, zdecydowanie się zgadzam. Celebracja każdego dnia po prostu pomaga żyć pełną piersią :)

      Usuń

Flickr Images